Epiktet – nie wszystko, co nas boli, musi odbierać nam spokój. Jak radzić sobie z życiem?
Czasami nie możemy zmienić tego, co nas spotyka. Możemy jednak nauczyć się inaczej na to patrzeć.
Przychodzi taki moment w życiu, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego tak wiele rzeczy go denerwuje, dlaczego wraca myślami do przeszłości i dlaczego tak bardzo przejmuje się tym, co powiedzieli inni.
Szczególnie po czterdziestce czy pięćdziesiątce zaczynamy patrzeć na życie inaczej. Mamy za sobą sukcesy, błędy, rozczarowania, trudne rozmowy i decyzje, których nie da się już cofnąć. Czasami czujemy zmęczenie ciągłą walką o coś. Chcielibyśmy po prostu żyć spokojniej, cieszyć się codziennością i nie przejmować się każdą drobnostką.
Właśnie wtedy warto poznać myśl jednego z najważniejszych filozofów stoickich – Epikteta.
1. „Ludzi nie niepokoją rzeczy, lecz poglądy, jakie o tych rzeczach mają”
To popularne tłumaczenie myśli Epikteta, pochodzącej z jego Encheiridionu, czyli Podręcznika.
Na pierwszy rzut oka brzmi to bardzo prosto. Jednak kiedy zaczniemy zastanawiać się nad własnym życiem, możemy odkryć, że kryje się w tym zdaniu wiele prawdy.
Wyobraź sobie, że rano pada deszcz.
Jedna osoba patrzy przez okno i myśli:
„Znowu ta okropna pogoda. Wszystko jest bez sensu. Nawet wyjść z domu nie można”.
Druga mówi:
„Pada deszcz. Dobrze, że ziemia dostanie trochę wody. Zrobię sobie kawę, popracuję przy swoim projekcie i zobaczę, co przyniesie dzień”.
Pogoda jest taka sama. Deszcz nie zmienił się dla żadnej z tych osób. Zmienił się natomiast sposób, w jaki na niego patrzą.
Oczywiście, deszcz może pokrzyżować nasze plany, a trudna pogoda może naprawdę utrudnić życie. Nie chodzi o udawanie, że problemy nie istnieją. Chodzi o to, by nie dokładać sobie kolejnej porcji zmartwień poprzez nieustanne narzekanie na to, czego w danej chwili nie możemy zmienić.
Ile razy robimy podobnie?
Ktoś nie odpowie na naszą wiadomość. Od razu myślimy, że nas lekceważy.
Szef prosi nas o wykonanie zadania. Zakładamy, że znowu chce nas wykorzystać.
Ktoś wypowiada krytyczną uwagę. Zamiast zastanowić się, czy jest w niej coś wartościowego, przez cały wieczór analizujemy, dlaczego powiedział to właśnie nam.
Zdarzenie trwa czasami kilka sekund. Nasze myśli potrafią jednak wracać do niego przez wiele godzin.
Czasem najbardziej męczy nas nie samo wydarzenie, lecz historia, którą opowiadamy sobie na jego temat.
2. Oddziel fakty od własnych interpretacji
Wyobraźmy sobie zwyczajną sytuację.
Wracasz do domu po ciężkim dniu. Jesteś zmęczony, chciałbyś odpocząć, a bliska osoba pyta:
„Czy zrobiłeś to, o co cię prosiłam?”.
Możesz odpowiedzieć spokojnie:
„Nie, zapomniałem. Zajmę się tym jutro”.
Możesz też od razu poczuć złość:
„Znowu się czepia. Niczego nie można zrobić w spokoju”.
Czy druga osoba rzeczywiście chciała wywołać kłótnię? Być może. Ale równie dobrze mogła po prostu zapytać o konkretną sprawę.
Nie znasz jeszcze jej intencji. Znasz jedynie wypowiedziane słowa.
Tymczasem twój umysł zdążył już stworzyć całą opowieść, przypomnieć wcześniejsze konflikty i przygotować cię do obrony.
Tak często zaczynają się niepotrzebne kłótnie. Jedna osoba coś mówi, druga interpretuje jej słowa jako atak, odpowiada złością, a pierwsza reaguje na tę złość. Po chwili obie strony są przekonane, że to ta druga rozpoczęła konflikt.
Co można zrobić inaczej?
Zatrzymać się na moment i zadać sobie pytanie:
„Co naprawdę się wydarzyło, a co ja sobie do tego dopowiedziałem?”.
To niewielka zmiana, ale może pomóc odzyskać spokój i uniknąć wielu niepotrzebnych konfliktów.
3. Nie musisz wierzyć każdej myśli, która pojawia się w twojej głowie
Człowiek potrafi być dla siebie bardzo surowym sędzią.
Patrzymy w lustro i myślimy, że wyglądamy gorzej niż kilka lat temu. Przypominamy sobie dawne sukcesy i porównujemy je z obecną sytuacją. Patrzymy na znajomych, którzy kupili dom, zmienili samochód albo rozwinęli własną firmę, i zaczynamy zastanawiać się, co nam nie wyszło.
W głowie pojawiają się zdania:
„Jestem już za stary”.
„Za mało osiągnąłem”.
„Powinienem być w zupełnie innym miejscu”.
„Inni poradzili sobie lepiej ode mnie”.
Ale czy to są obiektywne fakty, czy raczej oceny, które wystawiamy sami sobie?
Możemy mieć mniej energii niż kiedyś. Możemy zarabiać mniej, niż byśmy chcieli. Możemy mieć kilka niezrealizowanych marzeń. To są sprawy, którym warto się przyjrzeć.
Nie wynika z nich jednak automatycznie, że jesteśmy bezwartościowi albo że całe nasze życie było porażką.
Masz prawo ocenić swoją sytuację realistycznie. Masz prawo dostrzec błędy i coś zmienić. Nie musisz jednak poniżać samego siebie, żeby znaleźć motywację do działania.
Zamiast mówić:
„Do niczego się nie nadaję”,
spróbuj powiedzieć:
„Nie jestem zadowolony z obecnej sytuacji. Zastanowię się, co mogę poprawić”.
W pierwszym zdaniu osądzasz całego człowieka. W drugim dostrzegasz problem, ale pozostawiasz sobie możliwość działania.
To bardzo ważna różnica.
4. Spokój nie oznacza, że niczego nie czujesz
Filozofia stoicka bywa czasami mylnie rozumiana jako zachęta do tłumienia emocji. Jakby człowiek miał stać się niewzruszony, nie okazywać smutku i nigdy się nie złościć.
Ale przecież jesteśmy ludźmi.
Możemy odczuwać żal po stracie bliskiej osoby, lęk przed przyszłością, rozczarowanie czy samotność. Możemy być zmęczeni i mieć gorszy dzień.
Nie musimy udawać, że wszystko jest dobrze.
Warto jednak nauczyć się zauważać emocje, zanim przejmą kontrolę nad naszym zachowaniem.
Możesz powiedzieć sobie:
„Jestem teraz zdenerwowany”.
To jeszcze nie znaczy, że musisz kogoś obrazić.
Możesz pomyśleć:
„Boję się, że sobie nie poradzę”.
To jeszcze nie znaczy, że rzeczywiście sobie nie poradzisz.
Możesz odczuwać smutek i jednocześnie zrobić coś dobrego dla siebie: wyjść na spacer, porozmawiać z kimś bliskim, odpocząć albo wrócić do zajęcia, które daje ci satysfakcję.
Emocja jest doświadczeniem, które przeżywasz. Nie musi być rozkazem, któremu bezwarunkowo się podporządkujesz.
Pamiętajmy też, że nie wszystkie trudności można rozwiązać samą zmianą myślenia. Czasami potrzebujemy wsparcia drugiego człowieka, odpoczynku, zmiany warunków życia albo pomocy specjalisty.
Stoicki spokój nie polega na samotnym znoszeniu wszystkiego.
5. Nie masz kontroli nad wszystkim, ale nadal masz wpływ na swoje życie
Jedną z najważniejszych lekcji stoicyzmu jest rozróżnienie między tym, na co mamy wpływ, a tym, czego nie możemy w pełni kontrolować.
Nie wybieramy wszystkich wydarzeń, które nas spotykają.
Nie mamy pełnej kontroli nad opiniami innych ludzi, pogodą, przeszłością, upływem czasu czy decyzjami naszych bliskich.
Możemy natomiast pracować nad własnymi decyzjami, sposobem reagowania, codziennymi nawykami i tym, jak traktujemy innych.
Wyobraź sobie, że prowadzisz małą firmę albo rozwijasz własny projekt. Wkładasz w niego wiele pracy, przygotowujesz materiały, publikujesz filmy, piszesz artykuły. Mimo to nie każdy widz zostawia komentarz, nie każdy klient kupuje produkt, a nie każdy pomysł przynosi oczekiwane rezultaty.
Możesz przez cały dzień sprawdzać statystyki i denerwować się, że wyniki są zbyt małe.
Możesz też przeanalizować to, co da się poprawić, przygotować kolejny materiał i poświęcić trochę czasu na odpoczynek.
Wynik nadal pozostaje niepewny. Ale twój dzień nie musi być całkowicie podporządkowany temu, na co nie masz pełnego wpływu.
Podobnie jest z relacjami. Możesz być życzliwy, uczciwy i otwarty na rozmowę. Nie możesz jednak zmusić drugiej osoby, żeby cię polubiła.
Możesz troszczyć się o zdrowie, ale nie masz gwarancji, że nigdy nie zachorujesz.
Możesz dobrze wychowywać dzieci, ale nie podejmiesz za nie wszystkich decyzji w dorosłym życiu.
To nie jest powód do rezygnacji. To zaproszenie do mądrego gospodarowania własną energią.
Zamiast pytać bez końca: „Dlaczego świat nie układa się po mojej myśli?”, spróbuj zapytać:
„Jaki jest mój następny rozsądny krok w tej sytuacji?”.
Czasami odpowiedzią będzie działanie. Innym razem rozmowa, odpoczynek, cierpliwość albo zaakceptowanie tego, że na zmianę trzeba poczekać.
6. Po czterdziestce i pięćdziesiątce warto nauczyć się żyć trochę wolniej
Przez wiele lat możemy być przekonani, że musimy ciągle coś udowadniać.
Musimy więcej zarabiać, osiągać kolejne cele, kupować, budować, rozwijać się i pokazywać światu, że dajemy sobie radę.
Łatwo wtedy zapomnieć o zwyczajnym życiu.
O porannej kawie wypitej bez pośpiechu.
O spacerze po lesie.
O rozmowie z kimś, kto naprawdę chce nas wysłuchać.
O godzinie spędzonej przy własnym hobby.
O modelu kartonowym, który składamy powoli, element po elemencie, bez presji, że musi przynieść nam pieniądze albo zdobyć uznanie innych ludzi.
Modelarstwo może być dobrym przykładem takiego podejścia.
Kiedy wycinamy wręgi, dopasowujemy drobne części i cierpliwie sklejamy kolejne elementy, uczymy się skupienia. Nie możemy przyspieszyć wszystkiego bez ryzyka popełnienia błędu. Czasami trzeba poprawić fragment, zacząć jeszcze raz i zaakceptować, że nie wszystko wyjdzie idealnie.
A przecież podobnie jest w życiu.
Nie każda decyzja będzie doskonała. Nie każdy dzień będzie udany. Nie każdy projekt zakończy się sukcesem.
To nie oznacza, że nie warto próbować.
Może właśnie w tym tkwi wartość naszych pasji: pozwalają nam robić coś własnymi rękami, rozwijać umiejętności i odzyskiwać kontakt z chwilą obecną.
Nie wszystko musi być inwestycją. Nie każda godzina musi przynosić dochód. Nie każdy sukces trzeba publikować w internecie.
Czasami wystarczy, że coś sprawia nam radość i pomaga odpocząć od codziennego natłoku myśli.
7. Jak zacząć stosować filozofię Epikteta w codziennym życiu?
Nie trzeba od razu zmieniać całego sposobu myślenia. Wystarczy zacząć od jednej sytuacji dziennie.
Kiedy poczujesz złość, rozczarowanie albo niepokój, spróbuj wykonać pięć prostych kroków.
Krok 1. Zatrzymaj się.
Nie odpowiadaj natychmiast. Jeśli możesz, weź kilka spokojnych oddechów i daj sobie chwilę.
Krok 2. Opisz sam fakt.
Zamiast: „Szef znowu mnie lekceważy”, zapisz: „Szef poprosił mnie o poprawienie projektu”.
Zamiast: „Nikt mnie nie szanuje”, zapisz: „Dzisiaj jedna osoba nie odpowiedziała na moje przywitanie”.
Nie chodzi o bagatelizowanie problemów. Chodzi o oddzielenie tego, co rzeczywiście się wydarzyło, od interpretacji.
Krok 3. Zauważ swoją myśl.
Zapytaj siebie: „Co sobie teraz dopowiadam? Czego się obawiam? Jakie wcześniejsze doświadczenie może wpływać na moją reakcję?”.
Nie musisz od razu znaleźć idealnej odpowiedzi.
Krok 4. Sprawdź, na co masz wpływ.
Czy możesz coś wyjaśnić? Porozmawiać? Naprawić błąd? Postawić granicę? A może na ten moment najlepszym rozwiązaniem jest poczekać i nie podejmować decyzji pod wpływem emocji?
Krok 5. Wybierz reakcję, z którą będziesz mógł żyć w zgodzie.
Nie zawsze będziesz spokojny. Czasami zareagujesz zbyt gwałtownie. Innym razem wrócisz do starych nawyków.
Nie traktuj tego jako kolejnej porażki.
Zauważenie własnej reakcji już jest początkiem nauki. Następnym razem być może uda ci się zrobić niewielki krok w lepszym kierunku.
8. Ćwiczenie na dzisiaj – pięć minut dla własnego spokoju
Weź kartkę, otwórz notatnik albo usiądź na chwilę w ciszy.
Przypomnij sobie jedną sytuację z ostatnich dni, która wywołała w tobie złość, smutek lub niepokój.
Następnie odpowiedz na cztery pytania:
Co dokładnie się wydarzyło? Opisz sytuację bez oceniania ludzi i bez używania słów takich jak „zawsze”, „nigdy”, „okropny” czy „beznadziejny”.
Co sobie o tym pomyślałem? Nazwij swoje przekonania, obawy i przypuszczenia.
Na co mam wpływ? Zastanów się, co możesz zrobić, a czego nie możesz zmienić.
Jaka reakcja pomoże mi teraz najlepiej? Może to być spokojna rozmowa, konkretne działanie, odpoczynek albo świadoma rezygnacja z dalszego rozpamiętywania.
Na koniec zapytaj siebie:
„Czy za tydzień ta sytuacja nadal będzie dla mnie tak ważna? A jeśli tak, co mogę zrobić już dzisiaj, żeby lepiej sobie z nią poradzić?”.
Nie musisz rozwiązać wszystkich problemów w pięć minut. Celem jest spojrzenie na jeden z nich z nieco większym dystansem.
Na zakończenie – nie musisz wygrywać każdej walki
Być może najważniejszą rzeczą, jakiej możemy nauczyć się z filozofii stoickiej, jest to, że nie każda sytuacja wymaga naszej natychmiastowej reakcji.
Nie na każdą krytykę trzeba odpowiadać.
Nie każdą opinię trzeba brać do siebie.
Nie każdą trudną rozmowę trzeba zamieniać w kłótnię.
Nie każdą porażkę trzeba traktować jak dowód własnej bezwartościowości.
I nie każdą wolną chwilę trzeba wypełniać pracą.
Życie nie stanie się idealne tylko dlatego, że zaczniemy myśleć spokojniej. Nadal będą pojawiały się problemy, straty, nieporozumienia i rozczarowania. Będą również dni, w których trudno będzie znaleźć w sobie siłę.
Możemy jednak uczyć się, by nie dokładać sobie cierpienia tam, gdzie nie jest ono potrzebne, i nie pozwalać, by każda trudność zabierała nam cały dzień.
Nie chodzi o to, żeby stać się obojętnym człowiekiem. Chodzi o to, żeby zachować wrażliwość, a jednocześnie nie być niewolnikiem każdej własnej myśli.
Może właśnie na tym polega dojrzałość: coraz lepiej rozumieć siebie, akceptować to, czego nie możemy zmienić, i odważnie pracować nad tym, na co mamy wpływ.
Nie musisz dzisiaj naprawić całego swojego życia. Wystarczy, że w jednej trudnej sytuacji spróbujesz odpowiedzieć trochę spokojniej niż zwykle.
A jutro możesz spróbować ponownie.
A Ty, jak sobie radzisz z codziennymi trudnościami?
Czy zdarza Ci się długo rozpamiętywać czyjeś słowa albo przejmować się sprawami, na które nie masz wpływu?
A może masz swoje sposoby na odzyskanie spokoju — spacer, rozmowę, pracę w ogrodzie, majsterkowanie albo modelarstwo?
Napisz w komentarzu. Czasami doświadczenie drugiego człowieka może pomóc komuś, kto właśnie przechodzi trudniejszy okres.
Nie musimy mieć odpowiedzi na wszystkie pytania. Możemy uczyć się od siebie nawzajem.
Wojciech3D – o modelarstwie, codziennym życiu i szukaniu własnej drogi do spokoju.

Komentarze
Prześlij komentarz